:: polska wersja :: :: english version :: :: беларуская версія :: :: версія украіньска :: :: русская версия ::  

 

:: dodaj do ulubionych :: :: wyślij do nas maila :: :: kontakt :: nasz adres :: :: wróć na główną stronę ::  

Projekt realizowany jest dzięki pomocy finansowej Ambasady Królestwa Niderlandów w Warszawie, Ambasady Kanady w Warszawie i National Endowment for Democracy w Waszyngtonie

:: Nasz sponsor ::

The National Endowment for Democracy

Akavita

 

 

[ komentarze ] 

konflikt o Cmentarz Orląt Lwowskich...

 

Konflikt o Cmentarz Orląt Lwowskich w stosunkach Polski z Ukrainą

Danuta Rydlewska

Słowo wstępne

Jednym z sąsiadów Polski, graniczącym z nią od strony południowo-wschodniej, jest Ukraina. Powstała ona w momencie rozpadu ZSRR 24 sierpnia 1991 r. Niepodległość Ukrainy stanowi kluczowe ogniwo nowej konfiguracji geopolitycznej, która ukształtowała się na wschód od Polski. Odmienia ona kilkusetletni układ, w którym nasz kraj wciśnięty był między dwa byty imperialne: Rosję i Niemcy. Niepodległość Ukrainy i dobre z nią stosunki są więc jedną ze spraw kluczowych polskiej racji stanu, a od dobrych z nią stosunków zależy w dużej mierze bezpieczeństwo Polski. Z tego względu Ukraina bardzo szybko stała się „strategicznym partnerem”, a przyjaźń na linii Warszawa – Kijów jest wielokrotnie podkreślana.

Nie należy jednak zapominać o drugiej linii stosunków, bardziej przyziemnej i ludzkiej, linii Przemyśl – Lwów, na której dochodzi do wielu spięć[1]. Ukraina to według słów Anny Strońskiej „mocny przykład ile potrafi przeciw sobie zdziałać człowiek.”[2] Polska bardzo mocno wpisała się w historię swego wschodniego sąsiada. Osobliwie Lwów jest świadectwem trwałych śladów pozostawionych przez Rzeczpospolitą na Kresach Wschodnich. Tam polski kompleks historyczny zderza się z ukraińskim.

„Nie będzie, jako świat światem, Rusin Polakowi bratem” – to tytuł wiersza napisanego w drugiej połowie XVII w. przez duchownego-literata Łazara Baranowicza, będącego jedną z najwybitniejszych postaci ówczesnego życia cerkiewnego[3]. Choć sentencja ta powstała ponad trzy stulecia temu, nadal może odzwierciedlać stan ludzkiej świadomości zarówno po polskiej jak i po ukraińskiej stronie. Wynika to z dramatycznej historii, jaka podzieliła sąsiednie narody. Polacy do tej pory pamiętają rzeź na Wołyniu dokonaną przez Ukraińską Armię Powstańczą (UPA) w latach 1934- 1944, Ukraińcy zaś przeklinają nas za dokonane w latach 1946 - 1947 wysiedlenie ludności ukraińskiej mieszkającej na południe od Bugu i zachód od ustalonej w 1944 granicy polsko-radzieckiej do ZSRR i późniejszą deportację jej resztek na „Ziemie Odzyskane” w ramach akcji „Wisła”. Celem niniejszego artykułu jest omówienie nacjonalizmów i wzajemnego stosunku narodowości polskiej i ukraińskiej a także roli konfliktu o Cmentarz Orląt Lwowskich w kształtowaniu dwustronnych relacji.

Nacjonalizmy

Pojęcie nacjonalizmu opiera się na pojęciu narodu. Świadomość narodowa jest czynnikiem podstawowym w definiowaniu nacjonalizmu[4]. Szczególnie tam gdzie był długi, czasem wielowiekowy, deficyt własnej państwowości, niejako naturalnie u progu niepodległości pojawia się myślenie kategoriami narodowymi, nie zaś państwowymi. W przypadku Europy Środkowej, Wschodniej lub Południowo-Wschodniej wchodzi również w rachubę poczucie krzywdy i braku równości, w porównaniu z narodami Europy Zachodniej. Sir Isaiah Berlin twierdził, że nacjonalizm może myć „produktem uczuć zranionej dumy i upokorzenia” oraz środkiem „łagodzenia urazów zbiorowej świadomości.”[5]

Sytuację etniczną Ukrainy charakteryzuje rywalizacja wpływów polskich i rosyjskich, a także późne przebudzenie narodowe Ukraińców i niezakończony proces kształtowania ich świadomości narodowej. Początek idei nacjonalizmu ukraińskiego wiąże się z działalnością Mikoły Michnowskiego. W założonej przez niego w 1902 r. Ukraińskiej Partii Narodowej obowiązywało „dziesięć przykazań”, z których drugie brzmiało: „Wszyscy ludzie to Twoi bracia, ale Moskali, Lachy i Madziary - to wrogowie naszego narodu, póki panują nad nami i gnębią nas.”[6] Mikoła Iwanowicz Michnowśkyj formułuje swoje credo tak: „Ukraina jest dla Ukraińców i tak długo, dopóki choćby jeden obcy pozostawał na naszym terytorium, nie wolno nam odkładać broni.”[7] Jakkolwiek bezsprzecznym faktem jest, że nacjonalizm ukraiński był bardzo zbliżony do faszyzmu[8], to on dał szanse na legitymizację pełnej niepodległości Ukrainy.

Obecny polski nacjonalizm objawia się w przekonaniu, że dawne Kresy Wschodnie powinny być ponownie włączone do Rzeczypospolitej. Doskonały przykład takiego myślenia zawiera fragment tekstu ojca Józefa Marii Bocheńskiego: „Otóż powrót na Ziemie Wschodnie musi być przewidziany, nie tylko w swej nieszczęśliwej granicy z 1939, ale, o ile będzie można, do dawnych granic Rzeczypospolitej. Nie wygłaszam tutaj żadnych imperialistycznych teorii i nie twierdzę bynajmniej, że tego wymaga interes Polski. Bez nas na tych ziemiach panować będzie noc.”[9] Wiąże się to ze stereotypowym obrazem Ukraińca u Polaków, który wykształcił się w XVIII w., lecz pokutuje do dziś: „Kim był Ukrainiec w polskich oczach? Zapiekłym rizunem. Ciemnym chamem. Podwładnym, którego możliwości wyczerpywały się na stawianiu trzech krzyżyków.”[10] Obecnie cechami, którymi Polak obdarza Ukraińca są: nacjonalizm, brak kultury, zaciekłość, mściwość itp. Ale i Ukraińcy nie pozostają nam dłużni. Ich zdaniem „Polak to człowiek wrogo nastawiony do Ukraińca, zadufany w sobie, nietolerancyjny, leniwy, przesadnie ceniący wartości narodowe.”[11]

Właśnie te wzajemne uprzedzenia sprawiają, że na poziomie międzynarodowym stosunki między oboma krajami układają się wzorcowo, lecz w codziennej świadomości zbliżenia nie da się zauważyć[12].

Wybrane elementy polsko-ukraińskich stosunków kulturalnych 

Polska była pierwszym krajem zauważającym demokratyczne przemiany na Wschodzie. W odpowiedzi na deklarację niepodległości Ukrainy Sejm RP przyjął w dniu 31 sierpnia 1991 r. uchwałę, w której stwierdza: „ Sejm z radością wita ogłoszenie niepodległości Ukrainy (…). Wyraża przekonanie, że niepodległa Ukraina postępować będzie drogą demokratycznych przemian, stwarzających warunki dla dobrosąsiedzkiej, wszechstronnej międzynarodowej współpracy między Polską a Ukrainą.”[13] Nazajutrz po referendum z 2 grudnia 1991 r., Rzeczpospolita jako pierwsze państwo na świecie uznała niepodległość Ukrainy.

Stosunki kulturalne między państwami, jak żadna inna dziedzina wzajemnej aktywności, winny wnosić najwięcej na rzecz zbliżenia. Ich rolą jest przezwyciężanie uprzedzeń, ignorancji oraz wyrywanie zakorzenionych stereotypów. Podstawą stosunków w tej dziedzinie między Polską a Ukrainą jest Traktat o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy, podpisany w Warszawie 18 maja 1992 r. Strony przyjęły na siebie zobowiązanie podejmowania działań w duchu zachowania i rozwijania pozytywnych tradycji, wspólnego dziedzictwa oraz przełamywania uprzedzeń i negatywnych uogólnień w celu ustanowienia lepszych jakościowo kontaktów politycznych i normalizacji. Osobne miejsce poświęcono ochronie prawnej i notarialnej wartości zabytków i obiektów związanych z dziedzictwem kulturowym i historycznym. Do obowiązków stron należało między innymi podejmowanie starań dla rozwiązywania problemów związanych ze wspólnym dziedzictwem, jak również konserwacją zabytków[14]. Nieco później (22 marca 1994 r.) podpisano umowę międzyrządową o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych[15]. Pojawiły się liczne plany współpracy kulturalnej i naukowej.

Nikt nie zliczy ani uścisków, jakie wymienili między sobą podczas częstych spotkań prezydenci Polski i Ukrainy, ani wspólnie wypitych toastów. Oba państwa od lat deklarują „strategiczne partnerstwo”, lecz najczęściej nie wykracza ono poza najwyższe szczeble władzy. Najdobitniejszym tego przykładem jest ciągnący się konflikt o Cmentarz Orląt Lwowskich. Sprawa ta może nie jest najważniejszym problemem bilateralnych stosunków, ale niewątpliwie najbardziej delikatnym, dotyczy bowiem uczyć i symboli. Dla Polaków nekropolia ta pozostaje symbolem bohaterstwa i patriotyzmu, dla Ukraińców zaś symbolem polskiej dominacji i pogrzebanych nadziei na suwerenne państwo.

Cmentarz Orląt Lwowskich w stosunkach międzynarodowych

Cmentarz Obrońców Lwowa, zwany też Cmentarzem Orląt, zajmuje specjalnie wydzieloną w latach dwudziestych XX w. kwaterę, przylegającą do Cmentarza Łyczakowskiego od strony Pohulanki. Spoczywa tam ok. 2900 żołnierzy, zarówno tych poległych w walkach o Lwów (1 - 22 listopada 1918 r.) toczonym przeciw ukraińskiemu wojskowemu zamachowi stanu[16], jak i tych biorących w nich udział i zmarłych w okresie dwudziestolecia międzywojennego[17]. W legendę obrósł udział w obronie miasta studentów i harcerzy, z których najmłodszy liczył sobie dziewięć lat. „Ci małoletni bohaterowie, którzy sami sobie bez niczyjej pomocy wznieśli trwalszy od spiżu pomnik w sercach całej Polski”[18], szybko doczekali się własnego miejsca spoczynku. Budowę cmentarza według projektu Rudolfa Indrucha rozpoczęto od kaplicy mszalnej, pod którą kamień węgielny został poświęcony 26 czerwca 1922 r. W 1939 r. Cmentarz Orląt Lwowskich zbliżał się do swego kształtu ostatecznego, lecz spokój bohaterów został przerwany przez wybuch II wolny światowej. Wówczas do uszu milionów Polaków dotarły słowa arcybiskupa Józefa Bilczewskiego: „Ci, co polegli, byli młodzi i zdrowi, mieli prawo do życia, ale oddali je za wolność, dlatego wy, młodzi, pilnujcie tego cmentarza, stańcie na straży obok lwów kamiennych, które strzegą, by noga świętokradcy nie przestąpiła jego bram.”[19] Niestety pozostało to w sferze pragnień.

Po II wojnie światowej w wyniku postanowień konferencji jałtańskiej Lwów znalazł się w granicach Ukraińskiej SRR. Od tego momentu zaczął się proces dewastacji polskiego Campo Santo: niszczono nagrobki, lwy przeniesiono na rogatki miasta, a pod koniec lat sześćdziesiątych urządzono tam wysypisko śmieci. Apogeum tego procesu miało miejsce 25 sierpnia 1971 r., kiedy na cmentarz wjechały czołgi: zwaliły kolumnadę i zrównały z ziemią żołnierskie groby. W następnych latach w katakumbach umieszczono warsztat kamieniarski a przez środek poprowadzono asfaltową drogę[20].

Nadzieję na powstrzymanie zagłady polskiej nekropolii wojskowej przyniosła atmosfera końca lat osiemdziesiątych związana z pierestrojką. Już 16 maja 1989 r. odbyła się pierwsza narada polsko-ukraińskiej Komisji ds. Ochrony, Konserwacji i Rekonstrukcji Cmentarza Łyczakowskiego. Józef Bobrowisk, szef lwowskiej bazy przedsiębiorstwa Energopol, wykorzystując osobiste układy z miejscowymi notablami, uzyskał nieoficjalną zgodę na rozpoczęcie prac porządkowych. Rozpoczęto je 19 maja. Symbolicznym pojednaniem było złożenie wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza i Strzelców Siczowych przez lwowskich Polaków i Ukraińców[21]. Na szarfie jednego z wieńców napisano: „Braciom Polakom Ukraińcy Lwowa”.

We wrześniu 1991 przedstawiono pierwszy polski projekt rekonstrukcji Cmentarza Orląt Lwowskich. Do jego negocjowania jednak nie doszło, gdyż na Ukrainie był to okres szybkich zmian prezydentów, rządów i władz samorządowych. 26 maja 1993 r. Polaków mieszkających we Lwowie odwiedził prezydent Lech Wałęsa. Podczas zwiedzania Cmentarza Łyczakowskiego złożył kwiaty na grobie Marii Konopnickiej i Iwana Franko oraz pod pomnikami Orląt Lwowskich i Strzelców Siczowych. Mimo że wizytę oceniano jako bardzo udaną i spodziewano się dalszego wzmacniania przyjaźni polsko-ukraińskiej, w sprawie nekropolii nie zaszły żadne zmiany. Co więcej, w grudniu 1995 r. rada miejska Lwowa podjęła „decyzję o wstrzymaniu wszystkich prac związanych z porządkowaniem polskiego cmentarza wojskowego do uzgodnienia ostatecznego projektu rekonstrukcji.”[22] Wicemer poinformował Polskę, że „Plan rekonstrukcji” zaginął. Odrzucono też plan pierwszego etapu prac, a do Warszawy został odesłany (zapewne omyłkowo) egzemplarz z naniesionymi uwagami: Nigdy! Wykluczone! Jedną z najbardziej spornych kwestii była ( i jest nadal) sprawa napisu na płycie głównej Grobu Nieznanego Żołnierza. Strona ukraińska wyklucza takie sformułowania jak „Obrońcy Lwowa”, „Obrońcy Kresów Wschodnich” czy „Bohaterzy polegli w obronie Kresów Wschodnich”. Według niej podważają one legitymację Ukrainy do Galicji Wschodniej. Wśród innych budzących kontrowersje zagadnień należy wymienić: problem lwów, które znajdowały się przy wejściu na cmentarz a obecnie strzegą rogatek miasta, oraz problem pomników Lotników Amerykańskich i Piechurów Francuskich a także kolumnady, na których rekonstrukcję nie godzą się władze ukraińskie. Polacy odczuwali w związku z kategorycznością Ukraińców żal i rozczarowanie: „Lwowscy radni nie chcą wyrazić zgody na odbudowę cmentarza w kształcie zbliżonym do stanu sprzed 1939 r., choć jest to miejsce pamięci i pomnik architektury.”[23]

Sprawa wspólnego dziedzictwa kulturowego i historycznego okazała się być tak ważną, że wymagała włączenia się w pertraktacje urzędników najwyższego szczebla. 21 maja 1997 r. podczas wizyty prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w Kijowi podpisano „Wspólne oświadczenie prezydentów RP i Ukrainy o porozumieniu i pojednaniu”. Znalazły się w nim między innymi takie słowa: „Składamy hołd niewinnym - pomordowanym, poległym i przymusowo przesiedlonym Polakom i Ukraińcom. Potępiamy sprawców ich cierpień. (…) Na progu XXI wieku pamiętamy o przeszłości, ale myślimy o przyszłości.”[24] Podniosły tekst deklaracji nie wzruszył jednak radnych miasta Lwowa, którzy już w czerwcu wydali zakaz kontynuacji prac porządkowych prowadzonych społecznie przez Polonię lwowską. Dodatkowo dyrektor Cmentarza Łyczakowskiego zażądał usunięcia wszystkich polskich elementów z tej części nekropolii, a Komisja ds. Pochówków Wojskowych zaczęła domagać się kompleksowego programu odbudowy cmentarza.

Posunięcia powyższe zostały bardzo źle przyjęte nie tylko w Warszawie, ale również w Kijowie i spowodowały intensyfikację rozmów w sprawie Cmentarza Orląt Lwowskich. Ich efektem było spotkanie prezydentów, którzy 3 stycznia 1998 r. we Lwowie w obecności mera tego miasta ustalili, że 1 listopada wspólnie dokonają otwarcia odnowionego miejsca spoczynku Orląt. W następstwie ich rozmów Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, podpisał z władzami miasta kompromisowe porozumienie (25 lipca) i już w sierpniu konsul Tomasz Leoniuk przedstawił projekt rekonstrukcji. Prace ruszyły i wydawało się, że spór o Cmentarz Orląt Lwowskich zmierza ku końcowi. Radość Polonii trwała jednak niedługo, bowiem już w październiku merostwo nakazało wstrzymanie odbudowy. Co gorsza, doszło do profanacji dokonanej przez nacjonalistyczną organizację UNA-UNSO[25], której działacze zdewastowali napis na płycie głównej, a także inne napisy nagrobne. Po kolejnych interwencjach (protest MSZ, wizyta szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Marka Siwca, we Lwowie) władze miejskie zapewniły, że rekonstrukcja może odbywać się bez przeszkód.

Jednak nie był to koniec skandali związanych z polskim Campo Santo. W dniach 13-15 maja 1999 r. miał miejsce we Lwowie szczyt prezydentów państw Europy Środkowej. Zaproszony na niego prezydent Aleksander Kwaśniewski miał wraz z Leonidem Kuczmą dokonać symbolicznego złożenia wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza. Tuż przed tą uroczystością „nieznani sprawcy” umieścili na grobie płytę z napisem „Wojakom polskim poległym w latach 1918-1920”[26]. Nieznane są motywy tego czynu. Podejrzewa się samego mera Lwowa (był nim wówczas Wasal Kujbida), który miał nadzieję metodą faktów dokonanych zakończyć konflikt o napis na płycie głównej[27]. W konsekwencji wybuchł skandal polityczny i po proteście Warszawy napis zniknął.

Przełom tysiącleci, rok 2000, nie przyniósł przełomu w sprawie lwowskiej nekropolii. W sierpniu władze Ukrainy i Polski zawarły porozumienie o kształcie cmentarza. Miesiąc później zaprotestowała Rada Lwowa. Ten schemat działań irytował zarówno Polonię, jak i najwyższe władze Rzeczypospolitej. Postanowiono powstrzymać praktyki merostwa i doprowadzić do konsensusu.

W grudniu 2001 r. w Kijowie zawarto porozumienie pomiędzy szefem ukraińskiej Państwowej Komisji Upamiętniania Ofiar Represji a polską Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Negocjacje były trudne: władze ukraińskie domagały się usunięcia napisu „Nieznanym żołnierzom poległym w walce o niepodległość Polski”. Rezygnacja ze słowa „niepodległość” nie była dla nich satysfakcjonująca. Chcieli, aby inskrypcja brzmiała: „Żołnierzom poległym na chwałę Polski”, na co z kolei nie godziła się Warszawa. Ostatecznie osiągnięto kompromis, który wyraża się w zdaniu: „Nieznanym żołnierzom bohatersko poległym za Polskę w latach 1918-1920”. Termin otwarcia nekropoli wyznaczono na 20 lutego 2002 r.

Władze obwodu lwowskiego dokładały starań, aby dotrzymać ustalonej daty, jednak ich wysiłki zostały po raz kolejny zniweczone przez Radę Miejską Lwowa. 5 lutego 2002 r. lwowscy lokalni politycy i szefowie organizacji społecznych podpisali oświadczenie, w którym wystąpili przeciwko tworzeniu na Łyczakowie „panteonu chwały oręża polskiego”. Do otwarcia cmentarza w dniu 20 lutego nie doszło, ponieważ merostwo nie zgodziło się na zamontowanie pomników Lotników Amerykańskich i Francuskich Piechurów oraz wynegocjowanego w Kijowie napisu na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza.

Niezrażeni przeciwnościami prezydenci Kwaśniewski i Kuczma podczas kwietniowego spotkania w Iwano-Frankowsku ustalili kolejny termin otwarcia cmentarza na 21 maja 2002 r.[28] Jeszcze 15 maja ministrowie spraw zagranicznych, Włodzimierz Cimoszewicz i Anatolij Złenko, podczas rozmów na szczycie Ukraina-NATO w Reykjaviku potwierdzili, że wszystko idzie zgodnie z planem. Jednak już wówczas wiadomo było o wrzeniu we lwowskiej Radzie Miasta. Radnym mianowicie przeszkadzało słowo „bohatersko” w inskrypcji na płycie głównej. 16 maja uchwalono odrzucenie tego określenia[29]. Było to jawnym złamaniem ustaleń polsko-ukraińskich. Niektórzy próbowali usprawiedliwiać radnych („radni zaprotestowali przeciw temu, że Warszawa i Kijów próbowały załatwić sprawę ponad ich głowami (…) Minister Waleryj Czerep podpisał w grudniu [2001 r. - przyp. aut.] porozumienie z Polakami bez konsultacji z władzami Lwowa. Również przed kwietniowym spotkaniem prezydentów Ukrainy i Polski w Iwano-Frankowsku nie zrobiono nic, by przygotować władze Lwowa do otwarcia cmentarza 21 maja.”[30], „część radnych nie głosowało przeciwko Polakom, lecz przeciwko łamaniu ustawy o samorządzie lokalnym przez prezydenta Kuczmę”[31].), lecz ich wypowiedzi świadczą o nacjonalistycznym charakterze tej decyzji („Co mamy powiedzieć ukraińskim dzieciom, które przyjdą na cmentarz i zapytają: z kim tak bohatersko walczyli Polacy? Czy mamy mówić im, że Polacy bohatersko zabijali naszych pradziadów i dlatego stawiamy im pomniki?”[32]). Uporowi ukraińskiemu („ile razy będziemy zginać kark, bo tak się Polakom zachciało?[33]”) odpowiadało zacięcie Polonii lwowskiej („Jeśli zgodzimy się na rozwiązanie narzucone przez Ukraińców, zmiany nigdy nie będą możliwe”[34]). Sprawa ta nabrała charakteru międzynarodowego skandalu z chwilą publicznego odwołania swej wizyty w Lwowie przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (17 maja 2002 r.). Swą decyzję motywował on tym, że „nie ma warunków, aby w sposób godny, w spokoju i skupieniu, 21 maja dokonać uroczystego otwarcia Cmentarza Orląt Lwowskich”[35]. W ten sposób polska nekropolia wojskowa nie doczekała się swego otwarcia, choć niektórzy za takowe uważają wspólną polsko-ukraińską panichidę[36], która miała miejsce na cmentarzu 1 listopada 2002 r., w kolejną rocznicę wybuchu walk[37].

Od maja 2002 r. sprawa cmentarza stoi w martwym punkcie. Wszyscy deklarują chęć jej rozwiązania, ale nie przekłada się to na rzeczywistość. Dla wielu Polaków dobra wola Ukraińców miałaby być dowodem wdzięczności sąsiada za polski wkład w „pomarańczową rewolucję”. Jednocześnie łatwo zauważyć, że obie strony są zmęczone konfliktem i prawdopodobnie zapomniałyby o nim, gdyby nie duma narodowa. To ona stoi na przeszkodzie rozwiązaniu problemu. Za polski punkt honoru stawia się doprowadzenie do uroczystego otwarcia. Podczas ostatnie wizyty w Polsce (11-12 kwietnia 2005 r.) prezydent Wiktor Juszczenko oznajmił, że „bierze na siebie polityczną odpowiedzialność za tę sprawę” i zobowiązał się rozwiązać problem do czerwca. Według niego projekt ten „powinien symbolizować nasze nowe relacje.”[38] Jednak już teraz radni lwowscy ostrzegają, że prezydent nie ma dostatecznych kompetencji, aby zobowiązać się do otwarcia nekropolii.

Zakończenie

„Ta cmentarna wojna, jak i wiele innych spraw związanych z grobami, może cofnąć stosunki ukraińsko-polskie do tego stanu, z którego, jak się wydawało, wyszły one już dawno- do stanu niekończących się wyjaśnień: „kto zawinił” i „kto zaczął”” – przestrzega lwowski historyk Jarosław Hrycak[39]. Rzeczywiście, polska niechęć do Ukraińców znacznie przeważa nad sympatią[40]. W 1999 r. aż 43 procent społeczeństwa nie widziało możliwości pojednania z Ukraińcami.[41] Sytuacja ta nie może trwać wiecznie, konflikt o Cmentarz Orląt Lwowskich musi zostać rozwiązany, bo, jak stwierdził Aleksander Kwaśniewski: „Polska i Ukraina, nasze państwa i narody od wieków żyły i żyć będą obok siebie. Tak jak spoczywają obok siebie na cmentarzu: Maria Konopnicka i Iwan Franko, Gabriela Zapolska i Myron Kordoba, Seweryn Goszczyński i Omelijan Ohonowski”[42]. Narodowy wieszcz ukraiński Taras Szewczenko w wierszu „Do Polaków” pisze: „Podajże rękę Kozakowi i serce swe do niego przychyl, i razem w imię chrystusowe odbudujmy raj nasz cichy”. I pozostaje chyba tylko życzyć sobie, aby głos poety był usłyszany przez polityków obu stron.

Bibliografia:

Książki:


Berlin I., Dwie koncepcje wolności, Warszawa 1991
Bocheński J., Szkice o nacjonalizmie i katolicyzmie polskim, 1994
Dębkowski T., Ukraiński ruch narodowy w Galicji Wschodniej 1912 - 1923, Warszawa 1985
„Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej” z 1993 r.
Encyklopedia Nauk Politycznych, Warszawa 1939
Gill W., Gill N., Stosunki Polski z Ukrainą w latach 1989 - 1993, Toruń 2002
Komunikat CBOS Stosunek Polaków do innych narodowości, listopad 1998.
Komunikat CBOS Polacy o możliwości pojednania z Niemcami i Ukrainą, czerwiec 1999
„Monitor Polski” z 1991 r.
Nicieja S. S., Cmentarz Obrońców Lwowa, Wrocław 1990
Kamiński A. Z., Ukraine: Identity of a New State [w:] A common strategy fot Ukraine, II Forum for security 1998
Pawluczuk W., Ukraina. Polityka i mistyka, Kraków 1998
Strońska A., Dopóki milczy Ukraina, Warszawa 1998

Czasopisma:

Bruski J.J., Orlęta dla orłów, „Wprost” 17.03.2002
Bubnicki R., Kwestie nadal sporne, „Rzeczpospolita”, 05.07.2001
Daniec M., Orlęta na zgodę, „Polityka”, nr 20/1999
Górny G., Groby, które dzielą,
Graczyk M., Romanowski W., Orzeł i tryzub, „Wprost”, 03.10.2000
Hawryluk J., Pojednanie pod znakiem Orła i Tryzuba,
Hrycak J., Jeszcze raz o stosunku Ukraińców do Polaków (z Rosją w tle), „Więź”, nr 3 (473), marzec 1998
Nocuń M., Brzeziecki A., Sąsiedztwo z widokiem na cmentarz,
Orle kwatery, rozmowa Elżbiety Otffinowskiej z prof. Tadeuszem Łodzianą i dr Januszem Smazą, „Magazyn Rzeczpospolitej”, 02.01.2001 
Przezwyciężyć złą przeszłość, rozmowa Marzanny Stychlerz - Kłucińskiej z Andrzejem Przewoźnikiem, 
Skubiszewski K., Nacjonalizm w dzisiejszej Europie, „Sprawy międzynarodowe”, nr 3 (XLVI), lipiec - wrzesień 1993
Wojciechowski W., Cmentarz Orląt czeka na kompromis, „Gazeta wyborcza”, 17.15.2002, Lwów: nie tak, „Gazeta Wyborcza”, 17.05.2002, Lwów się zaciął nie jedziemy, 18-19.05.2002, Nie jedziemy do Lwowa, „Gazeta Wyborcza”, 18-19.05.2002, Orlęta wciąż dzielą, „Gazeta wyborcza”, 06.02.2002, Orlęta zgodnie z planem, „Gazeta Wyborcza”, 16.05.2002
Bratkiewicz J., Stosunki polsko-ukraińskie, [w:] „Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 1993-1994” pod red. Barbary Wizimirskiej, Warszawa 1994
Chojnowska A., Stosunki polsko-ukraińskie, [w:] „Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 1996” pod red. Barbary Wizimirskiej, Warszawa 1996
Cieślik M., Stosunki polsko-ukraińskie, [w:] „Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 1999” pod red. Barbary Wizimirskiej, Warszawa 1999
Figiel E., Stosunki polsko-ukraińskie, [w:] „Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 2003” pod red. Barbary Wizimirskiej, Warszawa 2003
Olszański T.A., Stosunki polsko-ukraińskie, [w:] „Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 1998” pod red. Barbary Wizimirskiej, Warszawa 1998
Szmyd Z., Stosunki polsko-ukraińskie, [w:] „Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 2000” pod red. Barbary Wizimirskiej, Warszawa 2000, Stosunki polsko-ukraińskie, [w:] „Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 2001” pod red. Barbary Wizimirskiej, Warszawa 2001, Stosunki polsko-ukraińskie, [w:] „Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 2002” pod red. Barbary Wizimirskiej, Warszawa 2002

--------------------------------------------------------------------------------

[1] Szerzej zob. Górny G., Groby, które dzielą,
[2] Strońska A., Dopóki milczy Ukraina, Warszawa 1998
[3] Tytuł ten jest przewrotny, gdyż w rzeczywistości poeta wzywał, aby „Rusin z Lechem”, którzy w tym czasie rzeczywiście dalecy byli od braterstwa, pojednali się w celu wspólnej walki z Turkami. 
[4] Stroński S. „Nacjonalizm” [w:] Encyklopedia Nauk Politycznych, Warszawa 1939
[5] „Nacjonalizm: zlekceważona potęga” [w:] Berlin I., Dwie koncepcje wolności, Warszawa 1991
[6] Pawluczuk W., Ukraina. Polityka i mistyka, Kraków 1998
[7] Strońska A., op.cit.
[8] Pod wieloma względami, takimi jak nacisk na czystość rasową, posuwał się nawet dalej, niż wcześniejsze doktryny faszystowskie. Szerzej zob. Armstrong J. „Nacjonalizm ukraiński”
[9] Bocheński J. Szkice o nacjonalizmie i katolicyzmie polskim, 1994
[10] Strońska A., op.cit.
[11] ibidem.
[12] Zob. np. wywiad z Mychajłem Żułynskim, Treba dywytysia u majbutnie. Ałe istyna musyt’ buty widnowłena,, „Za wilnu Ukrajinu” nr 58, 20.05.1997 
[13] Uchwała sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 31 sierpnia 1991 r., w sprawie niepodległej Ukrainy, „Monitor Polski” nr 29 z 1991 r., poz. 205
[14] „Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej” nr 125 z 1993 r., poz. 573
[15] Daniec M., Orlęta na zgodę, „Polityka” nr 20/1999
[16] Proces dojrzewania konfliktu, którego kulminacją była bratobójcza walka o stolicę Galicji Wschodniej, sięgał początków lat osiemdziesiątych XIX w. i wiązał się z krystalizacją aspiracji narodowych Ukraińców. Dążyli oni do wyzwolenia się spod wielowiekowych polskich wpływów i założenia własnego państwa na terenach pomiędzy Sanem a Zbruczem. Jak wynika ze statystyk, „Rusini” przeważali liczebnie nad Polakami czy Żydami, jednak ci ostatni dominowali w życiu politycznym i gospodarczym kraju z uwagi na majątek, wykształcenie oraz wpływy w Wiedniu. Dodatkowo administracja austriacka zainteresowana była skłócaniem Polaków i Ukraińców, co osłabiało i jednych, i drugich. Szerzej zob. Dębkowski T., Ukraiński ruch narodowy w Galicji Wschodniej 1912 - 1923, Warszawa 1985
[17] Nicieja S. „Cmentarz Obrońców Lwowa”, Wrocław 1990
[18] Parandowski J. „Za głosem wielkiej przeszłości”, „Pobudka” nr 45, 20.12.1918
[19] Ulotka z kazaniem arcybiskupa Bilczewskiego, druk SMPB w zbiorach Stanisława Nicieji
[20] Zob. Bruski J., Orlęta dla orłów, „Wprost” nr 1007, 17.03.2002
[21] Danuec M., Orlęta na zgodę, „Polityka” nr 20/1999
[22] Wojciechowski W., Cmentarz Orląt czeka na kompromis, „Gazeta Wyborcza” 17.05.2002
[23] Graczyk M., Romanowski W., Orzeł i tryzub, „Wprost” 03.10.2000
[24] Olszański T. „Stosunki polsko-ukraińskie” [w:] „Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 1998” od red. Barbary Wizimirskiej, Warszawa 1998
[25] Ukraińskie Zgromadzenie Narodowe - Ukraińska Narodowa Samoobrona.
[26] Napis w języku polskim, ale z błędem ortograficznym.
[27] Szerzej zob.: Graczyk M., Romanowski W., Orzeł i tryzub, „Wprost”, 03.10.2000. 
[28] Na 21 maja 2002 r. przypadała piąta rocznica podpisania polsko - ukraińskiej Deklaracji Pojednania. Prezydenci zapraszali wszystkich do Lwowa, bowiem „oni na pewno tam będą”.
[29] Mimo to oczekiwano, że uroczyste otwarcie z udziałem prezydentów odbędzie się pięć dni później.
[30] Cyt. z wypowiedzi Tarasa Baziuka, lwowskiego korespondenta agencji Interfax, „Gazeta Wyborcza”, 17.05.2002.
[31] Cyt. z wypowiedzi Tarasa Czarnowiła, lwowskiego deputowanego do Rady Najwyższej, „Gazeta Wyborcza” 18-19.05. 2002.
[32] Wojciechowski M., Lwów: nie tak, „Gazeta Wyborcza” 17.05.2002
[33] Wojciechowski M., Lwów się zaciął nie jedziemy, „Gazeta Wyborcza” 18-19.05.2002
[34] Wojciechowski M., Lwów: nie tak, „Gazeta Wyborcza” 17.05.2002
[35] Szerzej zob.: „Gazeta Wyborcza” 18-19.05.2002
[36] Panichida - nabożeństwo żałobne w tradycji wschodniego chrześcijaństwa.
[37] Prowadzili ją wspólnie dwaj lwowscy kardynałowie: rzymskokatolicki Marian Jaworski i greckokatolicki Lubomyr Huzar. W czasie panichidy odbyło się połączenie rozdzielonego krzyża, symbolizującego duch porozumienia i zgody.
[38] Komunikat PAP, 11.04.2005
[39] Hrycak J., Jeszcze raz o stosunku Ukraińców do Polaków (z Rosją w tle), „Więź”, nr 3 (473), marzec 1998
[40] Zajmują oni dwudziestą pozycję na liście dwudziestu dwóch narodów. Zob. komunikat CBOS 
[41] Zob. komunikat CBOS Polacy o możliwości pojednania z Niemcami i Ukrainą, czerwiec 1999
[42] oświadczenie o odwołanej wizycie we Lwowie, „Gazeta Wyborcza”, 18-19.05.2002

 

[ komentarze ] 

 

 

o nas  o regionie  |  czytelnia  |  linki  |  forum

webmaster